''Córeczko, spakuj resztę potrzebnych rzeczy
i czekaj na mnie , nie idź do szkoły, będę o 14''
Kocham Cię
Mama
Rzuciłam świstek papieru na podłogę i obserwowałam jak powoli na nią opada.
Nie wiedziałam jak dalej ułoży się nasze życie, ale cieszyłam się, że mama nareszcie zdecydowała się zostawić ojca. Obok szafy dostrzegłam dwie walizki, jedną mamy, a druga moją.
Wstałam niechętnie z łóżka, przeciągnęłam się i wyszłam na balkon w swoim pokoju. Westchnęłam kilka razy, wróciłam do pokoju, i chwyciłam małą torbę z flagą Wielkiej Brytanii.
Wepchnęłam do niej wszystko co było mi potrzebne. Odłożyłam torbę obok walizek i zrezygnowana padłam na pościelone wcześniej łóżko, psując równiutkie ułożenie koca i poduszek.
W tym momencie straciłam wszystkie siły, z szafki obok łóżka zabrałam telefon i nacisnęłam pierwszy lepszy klawisz, alby móc zobaczyć jasny ekran telefonu.
Była godzina 10, więc miałam 4 godziny na doprowadzenie się do porządku.
Odblokowałam telefon: 10 nieodebranych połączeń i 15 nowych wiadomości, 2 telefony od mamy i 8 od Ellie, nie wspominałam o niej wcześniej, bo zaniedbałam ją , czuję się podle, była moją przyjaciółką, a ja wszystko zepsułam. Trzymając telefon w dłoni i głęboko rozmyślając, nagle aż podskoczyłam, ponieważ zaczął dzwonić. El, wyświetliło się zdjęcie mojej kochanej przyjaciółki.
Z wahaniem nacisnęłam zieloną małą słuchawkę na klawiaturze telefonu
-Halo- odezwałam się pierwsza
-Nency, boże wreszcie z tobą rozmawiam, tak strasznie za tobą tęsknię, proszę spotkajmy się, chcę pogadać.
-El, przepraszam cię, nie chcę psuć ci dalej życia, moimi problemami, nie dzwoń do mnie więcej.
Nacisnęłam czerwoną tym razem słuchawkę i runęłam w poduszkę z płaczem, właśnie wyprosiłam z mojego życia osobę którą kochałam. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam.
Telefon pobrzękiwał jeszcze cicho, lecz po parunastu minutach ucichł. Poczułam ulgę.
Z walizki wyciągnęłam szorty i bokserkę w paski. Ruszyłam do łazienki, aby przywrócić się do ludzkiego stanu. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w lustro, zobaczyłam w nim drobną brunetkę, zniszczoną przez życie. Chwyciłam za szczotkę leżącą na szafce pod lustrem i z trudem rozczesałam posklejane włosy, wzięłam prysznic, zrobiłam lekki makijaż, który nie gościł na mojej twarzy od dobrych dwóch miesięcy. Wskoczyłam w przygotowane ubrania, włosy związałam w koka i wyszłam z łazienki. Schowałam kosmetyki do walizki. Spojrzałam na zegarek była za 10 druga.
Siadłam na łóżku i z nudów zaczęłam przeglądać zdjęcia, moje i Ellie, na których obydwie jesteśmy niezmiernie szczęśliwe.