*2 godziny później*
-Przyjdę do ciebie jutro skarbie- obiecywała mama
Ja tylko pożegnałam się z nią i posłałam całusa Ellie. Obydwie wyszły z sali, a ja zostałam sama wraz ze swoimi myślami. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie pielęgniarka, która podała mi leki, za oknem było już ciemno, spojrzałam na telefon godzina 21:34. Zjadłam moją kolację i zaczęłam czytać książkę. Wciągnęła mnie tak że nie wiem kiedy była 2 w nocy. Przykryłam się kołderką i momentalnie zasnęłam, w końcu nie każdy ma takie rozmowy na co dzień.
Obudziłam się wypoczęta, choć spałam na niewygodnym szpitalnym łóżku.
Otworzyłam oczy i znów ujrzałam chłopaka. Siedział skulony na krześle i spał, jak dziecko.
Wyglądał cudownie słodka, dopiero teraz zobaczyłam jaki jest piękny, nieskazitelnie gładka skóra i cudowne rysy twarzy. Siedziałam tak i wpatrywałam się w niego dobre pół godziny, nagle do sali wjechała pielęgniarka i zrobiła okropny hałas swoim wózkiem z lekami.
Podała mi kolejną dawkę lekarstw , na szafce obok położyła miseczkę z jakąś zupą mleczna i wyszła. Poczułam na sobie znów ten przeszywający wzrok, jakby ktoś chciał mnie przejrzeć na wylot.
To był on, tajemniczy Niall jak się przedstawił, w sumie to naprawdę ładne imię.
Wpatrywał się we mnie jak w obrazek, czułam się strasznie nieswojo, w końcu zapytałam go.
-Dlaczego to robisz?
-Co?
-Dobrze wiesz co
-No nie bardzo
-Po co tu przychodzisz?
-Bo lubię się na ciebie patrzeć
-Nie wyglądasz na szczęśliwego.
-Ty tez nie wyglądasz na szczęśliwą- spojrzał na moją rękę, na której widniał siniec, odwróciłam ja szybkim ruchem by na nią nie patrzył.
-Dlaczego wyszedłeś wczoraj bez słowa?
Chłopak nic nie odpowiedział tylko utkwił wzrok w moich oczach.
-Po co ty to robisz? Po co przychodzisz tu? Nie możesz po porostu zapłacić tego odszkodowania i zostawić mnie?
-Nie
-Dlaczego?- zadałam chyba 10 już pytanie.
-Bo lubię się na ciebie patrzeć- powtórzył swoje słowa sprzed kilki chwil.
Skończyłam ten temat on test naprawdę ciekawym człowiekiem., nie mogę znaleźć w nim szczęścia, zupełnie jak w sobie. Gdy skończyłam swoje myśli filozoficzne spojrzałam na miskę z mleczną papką.
-Jesteś głodny??
-Nie
-A zjadłbyś to za mnie- wskazałam palcem na obrzydlistwo
-Jasne- rozpromienił się i zrobił to o co go prosiłam.
-Kim ty jesteś że jesz takie rzeczy??- zapytałam po chwili ze zdziwieniem.
-Jedzenie to moja ulubiona czynność- po raz pierwszy od dwóch widziałam jego uśmiech.
-Zaraz po tym jest sam wiesz co
-Hahaha bardzo śmieszne- uśmiechnęłam się do niego i wtedy nastał ten moment błoga cisz.
-To ja już pójdę- wtrącił
-Dlaczego?- polubiłam jego towarzystwo
-Ciągle tylko dlaczego i dlaczego po prostu pójdę, pa- skierował się do wyjścia
-Zaczekaj
-Hmm- spojrzał się na mnie z zapytaniem
- Nie przytulisz mnie na pożegnanie??- ten spojrzał się na mnie ze zdziwieniem ale po chwili podszedł do mnie i przytulił mnie. Ślicznie pachniał, kiedy już wyszedł bez słowa brakowało mi jego zapachu i po prostu jego. Zastanawiałam się w samotności co czyni go takim wyjątkowym i dlaczego akurat jego samochód mnie potrącił.