sobota, 10 maja 2014

Rozdział 5 '' Zaraz po tym sam wiesz co ''

*2 godziny później*
-Przyjdę do ciebie jutro skarbie- obiecywała mama
 Ja tylko pożegnałam się z nią i posłałam całusa Ellie. Obydwie wyszły z sali, a ja zostałam sama wraz ze swoimi myślami. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziła mnie pielęgniarka, która podała mi leki, za oknem było już ciemno, spojrzałam na telefon godzina 21:34. Zjadłam moją kolację i zaczęłam czytać książkę. Wciągnęła mnie tak że nie wiem kiedy była 2 w nocy. Przykryłam się kołderką i momentalnie zasnęłam, w końcu nie każdy ma takie rozmowy na co dzień.

Obudziłam się wypoczęta, choć spałam na niewygodnym szpitalnym łóżku.
Otworzyłam oczy i znów ujrzałam chłopaka. Siedział skulony na krześle i spał, jak dziecko.
Wyglądał cudownie słodka, dopiero teraz zobaczyłam jaki jest piękny, nieskazitelnie gładka skóra i cudowne rysy twarzy.  Siedziałam tak i wpatrywałam się w niego dobre pół godziny, nagle do sali wjechała pielęgniarka i zrobiła okropny hałas swoim wózkiem z lekami.
 Podała mi kolejną dawkę lekarstw , na szafce obok położyła miseczkę z jakąś zupą mleczna i wyszła. Poczułam na sobie znów ten przeszywający wzrok, jakby ktoś chciał mnie przejrzeć na wylot.
To był on, tajemniczy Niall jak się przedstawił, w sumie to naprawdę ładne imię.
Wpatrywał się we mnie jak w obrazek, czułam się strasznie nieswojo, w końcu zapytałam go.
-Dlaczego  to robisz?
-Co?
-Dobrze wiesz co
-No nie bardzo
-Po co tu przychodzisz?
-Bo lubię się na ciebie patrzeć
-Nie wyglądasz na szczęśliwego.
-Ty tez nie wyglądasz na szczęśliwą- spojrzał na moją rękę, na której widniał siniec, odwróciłam ja szybkim ruchem by na nią nie patrzył.
-Dlaczego wyszedłeś wczoraj bez słowa?
Chłopak nic nie odpowiedział tylko utkwił wzrok w moich oczach.
-Po co ty to robisz? Po co przychodzisz tu? Nie możesz po porostu zapłacić tego odszkodowania i zostawić mnie?
-Nie
-Dlaczego?- zadałam chyba 10 już pytanie.
-Bo lubię się na ciebie patrzeć- powtórzył swoje słowa sprzed kilki chwil.
Skończyłam ten temat on test naprawdę ciekawym człowiekiem., nie mogę znaleźć w nim szczęścia, zupełnie jak w sobie. Gdy skończyłam swoje myśli filozoficzne spojrzałam na miskę z mleczną papką.
-Jesteś głodny??
-Nie
-A zjadłbyś to za mnie- wskazałam palcem na obrzydlistwo
-Jasne- rozpromienił się i zrobił to o co go prosiłam.
-Kim ty jesteś że jesz takie rzeczy??- zapytałam po chwili ze zdziwieniem.
-Jedzenie to moja ulubiona czynność- po raz pierwszy od dwóch widziałam jego uśmiech.
-Zaraz po tym jest sam wiesz co
-Hahaha bardzo śmieszne- uśmiechnęłam się do niego i wtedy nastał ten moment błoga cisz.
-To ja już pójdę- wtrącił
-Dlaczego?- polubiłam jego towarzystwo
-Ciągle tylko dlaczego i dlaczego po prostu pójdę, pa- skierował się do wyjścia
-Zaczekaj
-Hmm- spojrzał się na mnie z zapytaniem
- Nie przytulisz mnie na pożegnanie??-  ten spojrzał się na mnie ze zdziwieniem ale po chwili podszedł do mnie i przytulił mnie. Ślicznie pachniał, kiedy już wyszedł bez słowa brakowało mi jego zapachu i po prostu jego. Zastanawiałam się w samotności co czyni go takim wyjątkowym i dlaczego akurat jego samochód mnie potrącił.

niedziela, 30 marca 2014

Rozdział 4 '' Czy ty nie możesz normalnie ze mną porozmawiać ''

Obudziłam się w swoim ogromnym miękkim łóżeczku, spojrzałam na sufit, ale oczy strasznie mnie bolały więc z powrotem je zamknęłam. Leżałam tak jakieś 20 minut, kiedy usłyszałam krzyk mamy, zerwałam się z łóżka i zbiegłam po schodach do salonu, o mało nie wybijając sobie zębów. Mama stała na środku i krzyczała przez telefon.
-Nie dzwoń , mówiłam ci zostaw nas w spokoju!- mówiąc to trzęsła się. Odłożyła telefon i siadła na kanapie chowając twarz w dłoniach. Bez zastanowienia usiadłam obok niej i mocno ja przytuliłam.
-Wszystko będzie dobrze mamo- powiedziałam gładząc ją po ramieniu
-Wiem skarbie- przytuliła mnie jeszcze mocniej niż ja ją.
-Dobrze, koniec smutków, leć się przebrać a ja zrobię śniadanie.- uśmiechnęła się do mnie, choć wiedziałam że trudno jej to przyszło. Ja odwzajemniłam uśmiech i pobiegłam do pokoju. Pościeliłam ładnie łóżko, umyłam się, przeprałam i rozpakowałam część rzeczy do dużej białej szafy. Zeszłam do kuchni i poczułam wspaniały zapach naleśników. Siadłam przy stole i zaczęłam jeść swoją porcję.
-Dziękuję mamo- powiedziałam gdy  skończyłam jeść
Mama uśmiechnęła się tylko serdecznie.
-Masz na dzisiaj jakieś plany??- zapytała zapierając mój talerz do mycia.
 -Właściwie to nie, pójdę chyba do Ellie, sama nie wiem czy będzie mi się chciało.
-A może odwiedzisz nowe liceum i złożysz dokumenty, będziesz miała to z głowy?
-Pewnie, mogę iść.
-Ja wychodzę do pracy a ty odpocznij trochę. Dokumenty są w drugiej szufladzie komody. Musisz też jechać do starej szkoły po kilka innych. Poradzisz sobie- zapytała z troska
-Jasne dziękuję
-To ja się zbieram, tu masz swoje klucze, jakbyś wróciła wcześniej, w razie potrzeby dzwoń, a pieniądze masz u siebie na szafce- podeszła do mnie , cmoknęła mnie w policzek i wyszła z domu.
Nalałam do szklanki soku pomarańczowego i usiadłam na kanapie włączając kreskówki. Strasznie mi się nudziło, a ponieważ była już 9 postanowiłam jechać do szkoły po resztę dokumentów. Wzięłam wszystko co było mi potrzebne i ruszyłam na autobus, czekała mnie długa droga tym środkiem komunikacji. Kupiłam bilet u kierowcy i ruszyłam w upatrzone miejsce. Po około godzinie dotarłam na drugi koniec miasta do mojego liceum. Weszłam do środka i odebrałam dokumenty Gdy siedziałam już w drodze powrotnej w autobusie wyciągnęłam telefon, który głośno mnie wzywał. Chwyciłam za niego i odebrałam nie patrząc kto dzwoni.
-Nency!
-El
-Dlaczego mi to robisz??, przecież dobrze wiesz że i tak będę dzwonić.
-El zaraz u ciebie  będę wszystko ci wyjaśnię
-Dobra czekam
-Pa
Po krótkiej rozmowie wysiadłam z autobusu kierując się w stronę domu przyjaciółki. Kidy stałam już przed drzwiami  przełknęłam ślinę. W końcu odważyłam się nacisnąć na dzwonek. Usłyszałam kroki i chwilę po tym drzwi się otworzyły, a za nimi ujrzałam mamę Ellie.
-O dzień dobry Nency, słońce wejdź
-Dzień dobry- odpowiedziałam z uśmiechem
-Ellie jest u siebie, ja muszę lecieć, bawcie sie dobrze- pocałowała mnie w policzek i minęłyśmy się w drzwiach. Rodzice Ellie traktowali mnie jak swoją córkę, za co bardzo ich kochałam. Weszłam po schodach do pokoju przyjaciółki, stanęłam przed drzwiami i powtórzyłam czynność z przed drzwi wejściowych. Zapukałam delikatnie.
-Proszę
-Hej- weszłam do pokoju, zamykając za sobą drzwi . Usiadłam na brzegu łóżka i patrzyłam się na El, która siedziała z laptopem na kolanach.
-Co ty wyprawiasz co??
-Przepraszam- pochyliłam głowę, ale nie mogłam wytrzymać i łzy same zaczęły mi lecieć. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam płakać. Poczułam tylko, jak najdroższa mi osoba obejmuje mnie i mocno przytula do siebie.
-Przepraszam wiem jak ci ciężko Powstrzymałam lecące łzy, by choć na chwilkę spojrzeć na przyjaciółkę.
-Dziękuję ci że zawsze mogę na ciebie liczyć.
-Zawsze Nenc
Opowiedziałam jej o nowym domu i o tym jak zostawiłyśmy ojca, oraz o nowej szkole. Postanowiłyśmy razem wybrać się złożyć dokumenty. Wyszłyśmy razem z domu, kierując sie w stronę mojej nowej szkoły. Sam budynek prezentował się dobrze, w środku liceum było nowocześnie urządzone. Skierowałyśmy się od razu do recepcji, gdzie złożyłam dokumenty. Wymknęłyśmy razem przed  dzwonkiem na przerwę, aby uniknąć spotkań z uczniami. Byłybyśmy wtedy największą atrakcją.
-Muszę wracać do domu- powiedziała nagle Ellie
-Dlaczego??
-Ojciec przywozi Katy z przedszkola  i będę musiała się nią zająć , bo on wraca do pracy.
-Ok, ale spotkamy się jutro prawda??
-Jasne rodzice wyjeżdżają z małą na miesiąc na wakacje, na pewno z nimi nie pojadę więc będę miała spokój.
-To do zobaczenia- cmoknęłyśmy się w policzki i  obydwie odeszłyśmy w swoje strony. Ja stałam na pasach, a El siadła na przystanku i czekała na autobus. Pomachałam jej jeszcze i akurat włączyło się zielone światło. Ruszyłam po pasach na drugą stronę  ulicy, gdy nagle usłyszałam głośny pisk opon, spojrzałam w prawi i ujrzałam czarnego Rang rovera, samochód otarł się o mnie, lecz z taką siłą, że wylądowałam na asfalcie z ogromnym bólem. Po chwili nade mną  stanęła postać , krzyczała do mnie, ale ja nie mogłam wydusić z siebie słowa. Czułam tylko przeraźliwy ból, na całym ciele.

**********************************************************************************

Otworzyłam delikatnie oczy, lecz po chwili zamknęłam je przez rażące światło. Czuła straszny ból , który przenikał przez moja głowę i całe ciało. Po długich próbach w końcu udało mi się otworzyć oczy. Rozejrzałam się dokładnie po pokoju w którym się znajdowałam. Leżałam w szpitalnej  sali,obok mojego łózka siedział chłopak, miał jasne blond włosy. smukła twarz i błękitne jak ocean oczy. Wpatrywałam się w niego, lecz po chwili musiałam się odezwać.
-Kim jesteś??- zadałam krótkie pytanie, na co on jakby się ocknął.
-Jestem Niall- odpowiedział po chwili
-Dlaczego siedzisz obok mnie?
-Potrąciłem cię na pasach.
-Dlaczego tu przyszedłeś?
-Chciałem cię przeprosić.
-Dlaczego
-Nie możesz ze mną normalnie porozmawiać, tylko musisz zadawać mi milion tych samych beznadziejnych pytań- zapytał lekko poirytowany
-Mogę
-Jak się czujesz?
-Nie jest tak źle, bywało gorzej.  W tym momencie zbliżył się do mnie i dotknął mojej reki, syknęłam z bólu, na co on wyraźnie się przestraszył.
Odwrócił moją rękę i ukazał się ogromny siniak wielkości jabłka.
-Co to jest- zapytał z przejęciem w oczach
-Nic takiego, uderzyłam się tylko- odwróciłam głowę w stronę okna, by nie zobaczył że uroniłam kilka łez.
-Kto ci to zrobił
-Mówiłam że się uderzyłam
-Nency kto ci to zrobił?
-Skąd znasz moje imię- zapytałam odwracając się w jego stronę.
-Kto ci to zrobił- powtórzył kolejny raz
-Ojciec- rozpłakałam się na dobre, chłopak nic nie odpowiedział tylko wyszedł z  sali. Nie wiedziałam o co mu chodziło. Prawie godzinę później do pomieszczenia weszła moja mama i przyjaciółka. Wyściskały mnie jakbym miała umierać.
-Mamo, co to był za  chłopak??- zapytałam mając w głowie jego niebieskie oczy.
-To on prowadził samochód, potrącił cię na pasach. Miły chłopak, ale strasznie skryty, koniecznie chciał tu przyjść.
-Jak się czujesz- wtrąciła Ellie
-W porządku- odpowiedziałam na odczepkę myśląc ciągle o niebieskookim chłopaku.

Rozdział 3 '' Mamo tu jest cudownie ''

Przeglądając zdjęcia, usłyszałam skrzyp schodów, przestraszyłam się trochę, bo myślałam , że to ojciec, moje obawy ustąpiły jednak, gdy w drzwiach ujrzałam ciepłą twarz mamy.
Weszła do środka zamykając za sobą drzwi.
-Jesteś gotowa??- zapytała uśmiechając się do mnie. Dawno nie widziałam jej takiej szczęśliwej.
-Tak myślę że mam wszystko- odpowiedziałam, wstałam i podeszłam do walizek, wzięłam jedną z nich, a przez ramię przewiesiłam swoją torbę. Mama zabrała drugą walizkę i obydwie ruszyłyśmy po schodach w dół. Po drodze potknęłam się o butelkę po alkoholu, ale szybko pozbierałam się i chwilę później byłyśmy przy samochodzie. Wróciłyśmy jeszcze obydwie do domu, by sprawdzić czy wszytko mamy i przed 15, bo wtedy wraca ojciec siedziałyśmy już w samochodzie.
Odjechałyśmy i obydwie odetchnęłyśmy z ulgą. Czułam, że cały ciężar został zdjęty z moich pleców. Jechałyśmy około pół godziny. Samochód w końcu zatrzymał się, a ja spojrzałam na mamę.
Stałyśmy przed ślicznym białym domkiem, ze słodkim płotkiem.
-Mamo, gdzie jesteśmy?- spytałam zdezorientowana
-To nasz nowy dom skarbie- uśmiechnęła się do mnie, a ja zrobiłam wielkie oczy.
Wysiadłyśmy i zabrałyśmy bagaże wchodząc do pięknego domu. Cieszyłam się z miejsca zamieszkania, Ellie mieszkała jakieś 10 minut stąd, dziwiłam się, że nie byłam tu wcześniej.
Moja szkoła znajdowała się na końcu miasta, czyli jakąś godzinę autobusem, co byłoby prawdziwą męczarnią. Nie myśląc dalej o szkole przekroczyłam z mamą próg białego domku wchodząc do środka. Walizki postawiłyśmy przy drzwiach i weszłyśmy dalej.
Dom był cudowny, nowocześnie urządzony, w jasnych kolorach.
-I jak ci się podoba- zapytała stojąca obok mnie rodzicielka
-Mamo tu jest cudownie- mówiąc to wybiegłam przez taras na mały ogródek, w którym roiło się od cudownych kolorowych kwiatów. Tańczyłam  boso na trawie, gdy nagle z mojej beztroski wyrwał mnie głos mamy.
-Chodź kochanie, pokażę ci twój pokój- zwróciła się do mnie kiwając ręką w stronę drzwi.
 Bez zastanowienia ruszyłam za nią po małych schodkach na drugie piętro. Stanęłyśmy obydwie przed ślicznymi dębowymi drzwiami. Uchyliłam je i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cudowne duże łózko
-Dziękuję ci mamo- wpadłam w objęcia matki, a potem obydwie usiadłyśmy na brzegu łóżka.
Nency, jest jeszcze jedna rzecz- spojrzałam na nią pytająco.
-Będziesz musiała zmienić szkołę- te słowa nie były dla mnie zaskoczeniem od razu to rozważałam
-Wiem mamo, ale gdzie jest tu najbliższe liceum
-Kilka ulic stąd jest liceum idealne dla ciebie, co ty na to?
-Pewnie, nie wchodzi w grę zasuwanie na koniec miasta. Zaśmiałyśmy się obydwie i rozmawiałyśmy długo o wszystkim.

środa, 19 lutego 2014

Rozdział 2 '' Nie chce ci dalej psuć życia ''

Obudziłam się cała pozwijana na łóżku, przetarłam leniwie oczy i spojrzałam w lewo, obok mnie leżała mała karteczka, wzięłam ją do ręki od niechcenia i zaczęłam czytać:

                                     ''Córeczko, spakuj resztę potrzebnych rzeczy
                                     i czekaj na mnie , nie idź do szkoły, będę o 14''
                                                                                          Kocham Cię 
                                                                                                   Mama

Rzuciłam świstek papieru na podłogę i obserwowałam jak powoli na nią opada.
 Nie wiedziałam jak dalej ułoży się nasze życie, ale cieszyłam się, że mama nareszcie zdecydowała się zostawić ojca. Obok szafy dostrzegłam dwie walizki, jedną mamy, a druga moją. 
Wstałam niechętnie z łóżka, przeciągnęłam się i wyszłam na balkon w swoim pokoju. Westchnęłam kilka razy, wróciłam do pokoju, i chwyciłam małą torbę z flagą Wielkiej Brytanii. 
Wepchnęłam do niej wszystko co było mi potrzebne. Odłożyłam torbę obok walizek i zrezygnowana padłam na pościelone wcześniej łóżko, psując równiutkie ułożenie koca i poduszek. 
W tym momencie straciłam wszystkie siły, z  szafki obok łóżka zabrałam telefon i nacisnęłam pierwszy lepszy klawisz, alby móc zobaczyć jasny ekran telefonu. 
Była godzina 10, więc miałam 4 godziny na doprowadzenie się do porządku. 
Odblokowałam telefon: 10 nieodebranych połączeń i 15 nowych  wiadomości, 2 telefony od mamy i 8 od Ellie, nie wspominałam o niej wcześniej, bo zaniedbałam ją , czuję się podle, była moją przyjaciółką, a ja wszystko zepsułam. Trzymając telefon w dłoni i głęboko rozmyślając, nagle aż podskoczyłam, ponieważ zaczął dzwonić. El, wyświetliło się zdjęcie mojej kochanej przyjaciółki. 
Z wahaniem nacisnęłam zieloną małą słuchawkę na klawiaturze telefonu
-Halo- odezwałam się pierwsza
-Nency, boże wreszcie z tobą rozmawiam, tak strasznie za tobą tęsknię, proszę spotkajmy się, chcę pogadać.
-El, przepraszam cię, nie chcę psuć ci dalej życia, moimi problemami, nie dzwoń do mnie więcej.
Nacisnęłam czerwoną tym razem słuchawkę i runęłam w poduszkę z płaczem, właśnie wyprosiłam z mojego życia osobę którą kochałam. Sama nie wiem dlaczego to zrobiłam. 
Telefon pobrzękiwał jeszcze cicho, lecz po parunastu minutach ucichł. Poczułam ulgę. 
Z walizki wyciągnęłam szorty i bokserkę w paski. Ruszyłam do łazienki, aby przywrócić się do ludzkiego stanu. Pierwsze co zrobiłam to spojrzałam w lustro, zobaczyłam w nim drobną brunetkę, zniszczoną przez życie. Chwyciłam za szczotkę leżącą na szafce pod lustrem i z trudem rozczesałam posklejane włosy, wzięłam prysznic, zrobiłam lekki makijaż, który nie gościł na mojej twarzy od dobrych dwóch miesięcy. Wskoczyłam w przygotowane ubrania, włosy związałam w koka i wyszłam z łazienki. Schowałam kosmetyki do walizki. Spojrzałam na zegarek była za 10 druga. 
Siadłam na łóżku i z nudów zaczęłam przeglądać zdjęcia, moje i Ellie, na których obydwie jesteśmy niezmiernie szczęśliwe.

czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 1 " Czy tylko ja tak cierpię ''

Siedziałam na łóżku w swoim pokoju i rozmyślałam. Nagle usłyszałam trzask drzwi wejściowych.
To musiał być on, znienawidzony przeze mnie ojciec.
Nie bałam się go, to wszystko co mi zrobił uodporniło mnie. Awantury, krzyki, bicie, alkohol to moja codzienność, która mnie przytłaczała. Zeszłam do salonu, aby zobaczyć czy mama wróciła.
Na dole zobaczyłam tylko nachlanego ojca, widok, który znałam na pamięć.
Wymknęłam szybko z salonu by mnie nie zauważył, udało mi się.
Mama musiała być jeszcze w pracy, skoro nie wróciła.Weszłam do swojego pokoju, zamknęłam drzwi i zjechałam plecami po ścianie, lądując na zimnej podłodze, zaczęłam płakać, to był normalny odruch, byłam do tego przyzwyczajona. Marzyłam żeby tak jak każde dziecko mieć normalną rodzinę. Normalną czyli kochającą , w której czuję się bezpiecznie, mam z kim porozmawiać i się przytulić.
                                                                       Marzyłam o tym zawsze.
Chciałabym mieć 23 letnią siostrę, która nie ma mnie w dupie i codziennie trzeźwego ojca. To były marzenia.
Otarłam lecące łzy i wstałam z podłogi. Wtedy usłyszałam dźwięk telefonu, złapałam za niego szybko i odebrałam połączenie.
-Nancy skarbie wszystko w porządku???- usłyszałam zawsze ciepły głos mamy.Ona jest osobą, którą, kochałam nad życie, jest dla mnie najważniejsza, dlaczego los obdarzył nas takim życiem. Nie zasługujemy na to, ani na nic gorszego. Z moich przemyśleń wyrwał mnie głos rodzicielki.
-Nancy jesteś tam?- ciepły głos znów się odezwał.
-Tak mamo w porządku- wymamrotałam
-Kochanie niedługo będę w domu, trzymaj się kocham cię- mama rozłączyła się, a ja nie zdążyłam odpowiedzieć.
-Ja ciebie też-powiedziała cicho sama do siebie odkładając telefon na szafkę.Chwilę później chwyciłam torbę by rozpakować książki, musiałam napisać długą pracę na polski, pomimo to, że za tydzień koniec roku, nauczycielka nie daje nam spokoju. Niechętnie zabrałam się do pisania. Nawet nie wiem kiedy minęła godzina. Spojrzałam na zegarek 18:02, mama powinna już być. Usłyszałam krzyki
-Gdzie byłaś- gruby głos mojego ojca zabrzmiał w salonie
-Chyba muszę zarabiać, prawda??
-Masz wracać zawsze o tej samej porze
Zbiegłam na dół, i zobaczyłam mamę leżąca na ziemi. Podeszłam do niej i chwyciłam za rękę ciągnąc ją do mojego pokoju.
-Mamo tak dalej być nie może rozumiesz- popatrzyłam jej prosto w oczy.
Nic nie odpowiedziała tylko podeszła do szafy wyciągnęła z niej ubrania i zaczęła je pakować do mojej walizki stojącej obok szafy.
-Co robisz?- zapytałam bardzo zdziwiona
-Pakujemy się i wyjeżdżamy jak najdalej...



wtorek, 14 stycznia 2014

BOHATEROWIE


                                             

                                                                     
                                                                  Nency - Ma 18 lat, jest skromna i nie lubi być w centrum uwagi. Może jednak jej charakter zmieni się, gdy pozna kogoś wyjątkowego, bliskiego jej sercu.




                                                            Ellie - ma 18 lat, jest najlepszą przyjaciółką Nency, zawsze ją wspiera i podtrzymuje na duchu. Jest szaloną nastolatką, która lubi się bawić. 







Niall- ma 19 lat, kocha muzykę, uwielbia grać na gitarze, nie odstępuje jej na krok, jest zabawny , razem z czwórką przyjaciół tworzy boysband One Direction.





Louis- ma 20 lat. Jest członkiem One Direction.

Jest szalony i zabawny.




 Zayn- Ma 19 lat uroczy chłopak, trzeci już członek zespołu One Direction. Jest nieśmiały, ale bardzo miły.




Harry- Ma 18 lat Jest czwartym członkiem One Direction. Wszystkie dziewczyny kochają go za jego loczki. Szuka tej jedynej.




Liam - Ma 19 lat, ostatni już członek zespołu One direction. Uchodzi za odpowiedzialnego w zespole, chodź nie jest najstarszy.