Przeglądając zdjęcia, usłyszałam skrzyp schodów, przestraszyłam się trochę, bo myślałam , że to ojciec, moje obawy ustąpiły jednak, gdy w drzwiach ujrzałam ciepłą twarz mamy.
Weszła do środka zamykając za sobą drzwi.
-Jesteś gotowa??- zapytała uśmiechając się do mnie. Dawno nie widziałam jej takiej szczęśliwej.
-Tak myślę że mam wszystko- odpowiedziałam, wstałam i podeszłam do walizek, wzięłam jedną z nich, a przez ramię przewiesiłam swoją torbę. Mama zabrała drugą walizkę i obydwie ruszyłyśmy po schodach w dół. Po drodze potknęłam się o butelkę po alkoholu, ale szybko pozbierałam się i chwilę później byłyśmy przy samochodzie. Wróciłyśmy jeszcze obydwie do domu, by sprawdzić czy wszytko mamy i przed 15, bo wtedy wraca ojciec siedziałyśmy już w samochodzie.
Odjechałyśmy i obydwie odetchnęłyśmy z ulgą. Czułam, że cały ciężar został zdjęty z moich pleców. Jechałyśmy około pół godziny. Samochód w końcu zatrzymał się, a ja spojrzałam na mamę.
Stałyśmy przed ślicznym białym domkiem, ze słodkim płotkiem.
-Mamo, gdzie jesteśmy?- spytałam zdezorientowana
-To nasz nowy dom skarbie- uśmiechnęła się do mnie, a ja zrobiłam wielkie oczy.
Wysiadłyśmy i zabrałyśmy bagaże wchodząc do pięknego domu. Cieszyłam się z miejsca zamieszkania, Ellie mieszkała jakieś 10 minut stąd, dziwiłam się, że nie byłam tu wcześniej.
Moja szkoła znajdowała się na końcu miasta, czyli jakąś godzinę autobusem, co byłoby prawdziwą męczarnią. Nie myśląc dalej o szkole przekroczyłam z mamą próg białego domku wchodząc do środka. Walizki postawiłyśmy przy drzwiach i weszłyśmy dalej.
Dom był cudowny, nowocześnie urządzony, w jasnych kolorach.
-I jak ci się podoba- zapytała stojąca obok mnie rodzicielka
-Mamo tu jest cudownie- mówiąc to wybiegłam przez taras na mały ogródek, w którym roiło się od cudownych kolorowych kwiatów. Tańczyłam boso na trawie, gdy nagle z mojej beztroski wyrwał mnie głos mamy.
-Chodź kochanie, pokażę ci twój pokój- zwróciła się do mnie kiwając ręką w stronę drzwi.
Bez zastanowienia ruszyłam za nią po małych schodkach na drugie piętro. Stanęłyśmy obydwie przed ślicznymi dębowymi drzwiami. Uchyliłam je i pierwsze co rzuciło mi się w oczy to cudowne duże łózko
-Dziękuję ci mamo- wpadłam w objęcia matki, a potem obydwie usiadłyśmy na brzegu łóżka.
Nency, jest jeszcze jedna rzecz- spojrzałam na nią pytająco.
-Będziesz musiała zmienić szkołę- te słowa nie były dla mnie zaskoczeniem od razu to rozważałam
-Wiem mamo, ale gdzie jest tu najbliższe liceum
-Kilka ulic stąd jest liceum idealne dla ciebie, co ty na to?
-Pewnie, nie wchodzi w grę zasuwanie na koniec miasta. Zaśmiałyśmy się obydwie i rozmawiałyśmy długo o wszystkim.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz